Niektóre porody wymagają szczególnej uważności, doświadczenia i gotowości na różne scenariusze.

Tak było w przypadku tej historii.

Poniżej publikujemy ją w niemal niezmienionej formie – tak, jak została przekazana przez mamę bliźniąt.


„Piszę, aby podzielić się moją historią dotyczącą porodu bliźniaków siłami natury.

Ciąża bliźniacza była dla nas z mężem niemałym zaskoczeniem, jednak szybko zaskoczenie przerodziło się we wdzięczność od losu za zesłanie nam podwójnego szczęścia.

Od samego początku byłam nastawiona na poród naturalny, jeśli taki okazałby się możliwy i żywiłam nadzieję, że dzieci ułożą się prawidłowo.

Córka ułożyła się prawidłowo, syn wybrał pozycję poprzeczną, co budziło moje wątpliwości. Szukałam szpitala, który specjalizuje się w porodach bliźniaczych i tak trafiłam tutaj i dostałam taką możliwość.

Dzieciom nie spieszyło się na świat, więc poród był indukowany.

Od samego przyjęcia czułam się zaopiekowana na 100%.

Pani doktor Paulina Marcinek-Tyburska oraz położna, które towarzyszyły mi w porodzie – złote kobiety, wspierające i wyrozumiałe.

Gdy poród się zaczął i poprosiłam o znieczulenie, dostałam je natychmiastowo.

Gdy zaczęły się bóle parte, cały personel był w gotowości na wszystkie możliwe scenariusze.

Córka urodziła się bez komplikacji.

Jednak syn po porodzie córki ułożył się pleckami. Pan ordynator starał się wykonać obrót zewnętrzny – syn zmieniał pozycję: pośladkową, później barkową. Trwało to około 20 minut i zapadała decyzja o cięciu.

Pan doktor podjął jeszcze jedną próbę i obrócił syna główką do wyjścia.

To była jednak dopiero połowa sukcesu – syn wystawił rączkę przed główkę.

Gdyby nie wieloletnie doświadczenie i zaangażowanie pana ordynatora oraz wsparcie ze strony pani doktor i położnej, nie wiem, czy byłabym w stanie urodzić syna drogami natury.

Drugi bliźniak najprawdopodobniej urodziłby się przez cięcie cesarskie.

Mój poród był trudnym przypadkiem, dlatego tym bardziej jestem wdzięczna, że trafiłam tutaj do szpitala i otrzymaliśmy z dziećmi opiekę na najwyższym poziomie.”


Historia Dominiki pokazuje, jak duże znaczenie ma doświadczenie zespołu w prowadzeniu porodów bliźniaczych.

Dziś cała trójka jest już razem w domu.

Podobne wpisy