
W szpitalu najczęściej mówimy o mamach i maluszkach — i słusznie. Ale obok nich jest też Tato. Ten, który czeka na korytarzu, trzyma za rękę, niesie torbę i potem nie może się doczekać, żeby wziąć dziecko na ręce.
Pamiętamy te chwile. Pierwsze spojrzenie. Pierwsze dotknięcie. Pierwsze „tato” — czasem w sali porodowej, czasem kilka godzin później, ale zawsze na długo.
Dziś życzymy wszystkim tatusiom — tym, którzy właśnie stają się nimi po raz pierwszy, i tym, którzy już dawno opanowali sztukę noszenia, usypiania i opowiadania bajek — spokoju, zdrowia i tych małych momentów, które zostają na całe życie.
Wszystkiego najlepszego, Tatusiowie.
