Zaczęło się niewinnie.

Jeremiasz miał zaledwie 10 dni, kiedy pojawił się katar.
Po kilku dniach trafił do szpitala. Diagnoza: RSV.

Stan dziecka szybko się pogorszył.
Pojawiły się problemy z oddychaniem, konieczne było wsparcie oddechowe i kilkunastodniowa hospitalizacja.

To doświadczenie, które dla rodziców jest ogromnym stresem.

W nagraniu powyżej mama Jeremiasza opowiada swoją historię i mówi wprost:
gdyby miała taką możliwość wcześniej – zdecydowałaby się zabezpieczyć dziecko.

RSV to bardzo powszechny wirus. Większość dzieci przechodzi go łagodnie, jednak u części – szczególnie u wcześniaków – może prowadzić do poważnych powikłań oddechowych.

Dlatego tak ważne jest, aby wiedzieć, na co zwrócić uwagę i kiedy reagować.

W Szpitalu na Siemiradzkiego jako jedyni w Polsce obejmujemy wcześniaki bezpłatną ochroną przed RSV z wykorzystaniem preparatu Beyfortus, podawaną jeszcze w trakcie hospitalizacji – przed wypisem do domu.

Dzięki temu dziecko opuszcza oddział już zabezpieczone na pierwszy, najbardziej ryzykowny okres infekcyjny.

Podobne wpisy